Butelka, smoczek, sztućce dla dziecka, bubek, talerzyk, śliniak

Nauka jedzenia jest czymś, co spędza wielu rodzicom sen z powiek. Począwszy od wielu wątpliwości, co podać i od kiedy zacząć, po brak wiedzy, jakie rzeczy będą nam niezbędne do nauki, a co jest tylko ciekawym gadżetem. Wiem, że zakup pierwszych sztućców, talerzyków, kubeczków i innych rzeczy, które mogą wydawać się niezwykle istotne w nauce jedzenia pociechy, to nie tylko przyjemność, ale także wiele pytań, które nasuwają się w trakcie, czy warto, czy jest to nam potrzebne, czy nie za wcześnie. Oczywiście, nie jest to artykuł sponsorowany, dlatego moje wybory będą pokierowane wyłącznie moimi doświadczeniami i zaprzyjaźnionych rodziców, którzy również mieli bądź mają podobne wątpliwości i wnioski.

Od czego zaczynamy? Butelka to nie wszytko

Po pierwsze butelka i smoczek. To pierwsza rzecz, która za pewne pojawi się w Waszym domu, nawet czy będziecie tego chcieli czy też nie. Zakupicie ją sami lub otrzymacie, jako prezent. Nie znaczy to, że będzie Wam towarzyszyć od samego początku karmienia maleństwa. Dlatego nie ma potrzeby wyposażać się na tzw. zapas.

Na co zwrócić uwagę? Przy wyborze butelki ważny jest moment i wiek dziecka.  Jeśli podajecie dziecku pokarm w butelce od chwili narodzin, ważny jest jej kształt. Warto, aby butelka była poręczna dla Was, dobrze układała się w dłoni i nie była zbyt duża. Noworodkowi wystarczy butelka o pojemności  maksymalnej 120-150 ml. Jeśli dziecko jest już nieco starsze, warto wybrać butelki o pojemności 180-210 ml. W naszym przypadku większe pojemności się nie sprawdziły, nie podawaliśmy nic innego przy pomocy butelki jak mleko lub wodę.

Szklana czy z tworzywa? Ja osobiście wybrałam tą z tworzywa, moja decyzja podyktowana była, przede wszystkim wagą. Takie butelki są znacznie lżejsze i wydaje mi się, że dużo lepiej sprawdzają się, w przypadku osób, które dużo podróżują. W końcu waga bagażu też jest istotna, jeśli dochodzi do tego jeszcze kilka bardzo ważnych rzeczy, bez których ciężko się obejść w podróży z małym szkrabem. Jednak nie odrzuciłam całkowicie szklanej alternatywy, w końcu jest to najbardziej ekologiczne rozwiązanie w obecnych czasach. Choć nieco hipokryzji musi być, szklana butelka jest, ale smoczek i nakrętka niestety wykonane już są z tworzywa sztucznego. Co więcej? Czy kolor ma znaczenie? Oczywiście, że nie! Dla noworodka nie ma znaczenia czy będzie zielona, niebieska, w słoniki, motylki czy będzie posiadać złote aplikacje. To tylko cieszy nasze oczy. Ten wybór ma większe znaczenie u nieco większych dzieci i przy wyborze nieco innych gadżetów do karmienia. Wybór rodziców też był jednoznaczny – najlepsza butelka to taka, która nie wymaga zbytnich nakładów pracy przy jej myciu, to znaczy taka, która nie ma mnóstwa zakamarków, nadaję się do sterylizacji w specjalnych urządzeniach, wytrzymuje także tradycyjne wyparzanie, a także posiada czytelną podziałkę. Czyli im więcej kolorów i aplikacji, tym mniej czytelna podziałka, a częste mycie będzie sprawiać, że żywe i ładne wzory szybko staną się matowe i mało atrakcyjne.

O ile szybko jesteśmy w stanie wybrać butelkę, już ze smoczkiem nie jest tak łatwo. Większość dostępnych na rynku butelek to gotowe zestawy, oczywiście istnieje możliwość wymiany i dokupienia innego smoczka, ale… to dodatkowe koszta i kłopot, jeśli nie wiemy, co rzeczywiście nam jest potrzebne. Większość rodziców mówi jasno – nie ma co kombinować. Jeśli dziecko jest karmione piersią, smoczek powinien mieć jak najbardziej anatomiczny kształt, który wymusza na nim podobne zachowania, co w przypadku ssania piersi i nie utrudniać koordynacji trzech podstawowych rzeczy czyli ssania, połykania i oddychania. Dziecko powinno się napracować przy butelce tak samo jak przy piersi, aby prawidłowo zadbać o jego rozwój ważny jest prawidłowy wybór smoczka. Po drugie istotny jest przepływ smoczka. Im mniejsze dziecko tym wolniejszy przepływ. Producenci zazwyczaj opisują zakres wieku, do którego jest dostosowany smoczek i warto się tego trzymać. Jednak bacznie obserwować dziecko, bo ukończenie np. 6 miesiąca nie oznacza, że należy wymienić wszystkie smoczki na te z większym przepływem. Osobiście jestem zwolenniczką, aby karmienie butelką towarzyszyło dziecku jak najkrócej. Dlatego nie wypowiem się na temat smoczków trójprzepływowych czy o dużym przepływie. Uważam, że zupkę, wodę i kaszki lepiej podawać łyżeczką, czy w kubeczku.  Kolejne ważne kryterium to twardość smoczka. Lepiej, aby był nieco twardszy niż za miękki, to spowoduje, że dziecko będzie raczej wyciskać pokarm z butelki niż go ssać. Osobiście mojemu dziecku zaserwowałam smoczek silikonowy i tak też robi większość rodziców. Do większości z nas przemawiała jego łatwość utrzymania w czystości, na nim widać wszystko. Po drugie większa dostępność przeróżnych kształtów i koszt. Smoczki wymieniałam dość często, a producenci zalecają co 2-3 miesiące.

Moje propozycje:

1. Butelki Tommee Tippee 

2. Butelki Avent 

3. Butelka NUK 

4. Dla bardzo wymagających polecam butelki MIMIJUMI 

Pierwsze sztućce, talerzyki, miseczki i kubek

O łyżeczkach do jedzenia już pisałam. Więcej możecie znaleźć tutaj. 

W przypadku widelca i noża, lepiej sprawdzą się krótsze, z nieco szerszym trzonkiem, aby dziecku było łatwiej utrzymać je w małej rączce. Nie powinny być również zbyt ciężkie. Kolor i wzór przy nauce samodzielnego jedzenia ma znaczenie. Ważne, aby dziecku się podobały, a nie tylko rodzicom. Choć niekiedy nie ma większego znaczenia czy będą na nim gwiazdki czy kokarda, ważne aby przypadły młodemu adeptowi nauki jedzenia do gustu. Istotną sprawą jest łatwość utrzymania ich w czystości. Wszyscy rodzice są tutaj zgodni, nie mogą mieć żłobień, odstających aplikacji czy innych zakamarków, gdzie będzie się gromadzić jedzenie.

Pierwsza miseczka podobnie jak talerzyk powinny być stabilne, aby przy delikatnym szturchnięciu jedzenie nie lądowało od razu na stole lub ziemi. Najistotniejszą rzeczą przy nauce samodzielnego jedzenia są również brzegi talerzyka, tak, aby dziecko nabierając jedzenie na łyżkę lub widelec mogło swobodnie o niego zaprzeć sztućce. Tradycyjne płaskie talerzyki po prostu się nie sprawdzają, jedzenie z nich spada, a dziecko dużo szybciej zniechęca się do nauki jedzenia. Miseczki dwudzielne i trójdzielne to dobry gadżet, jeśli dziecko już ma jakieś doświadczenie w samodzielnym jedzeniu. Ponad to sprawdzają się już przy bardziej rozbudowanych posiłkach, wówczas nie mieszają się poszczególne produkty.

Moje propozycje:

1. Talerzyki IKEA 

2. Zestawy EZPZ 

3. Podstawowe miseczki Tommee Tippee

4. Miseczki SKIP HOP 

Mój pierwszy kubek

Nad kubikiem do samodzielnej nauki picia można się dość dużo rozpisywać, z jednym natomiast zawsze musimy się liczyć. Dziecko na początku samodzielnej nauki picia zawsze się obleje i żaden kubek (nie mówię tutaj o kubkach niekapkach, tylko już otwartych kubkach) nie będzie go przed tym chronił. Jestem zwolenniczką otwartych kubków, z kilku powodów. Wspierają one długie karmienie piersią, ułatwiają w miarę bezstresową eliminację butelki i co ważne (tak było w naszym przypadku), pozwalają na dużą dozę samodzielności. Dzieci lubią naśladowywać rodziców, prędzej czy później będą wolały pić z ceramicznych kubków, a otwarte kubki na pewno to ułatwią. Kompromisem miedzy tradycyjnym kubkiem niekapkiem, a otwartym kubkiem są bidony ze słomką. Polecam, w szczególności w podróży. Woda się nie rozlewa, a dziecko może dostać pić w każdym momencie. Tutaj jednak podobnie jak przy otwartym kubku, należy uzbroić się w cierpliwość, zanim dziecko załapie metodę, w jaki sposób trzeba pić. U nas trwało to zaledwie jeden dzień, ale wiem, że nie zawsze jest tak łatwo. Na start dobrze sprawdzają się również, kubki z uchwytami.

Moje propozycje:

1. Kubki DoidyCup (w szczególności gdy decydujemy się na metodę BLW)

2. Kubek 360

3. Kubek B.BOX 

4. Kubek IKEA 

Śliniak

Wybór jest ogromny, nie tylko pod względem materiałów, z jakich są wykonane, ale kształtów czy wzorów. Większość rodziców jest zgoda, ważne aby spełniał swoją funkcję. Nie ma znaczenia też czy będzie on na rzepy, wiązany czy na zatrzask. U nas królowały te, które można było łatwo wyprać, ale też ważne było, aby jedzenie pozostało na śliniaku, a nie spływało poza niego. Dlatego na pierwszy wybór proponuję, te z materiału, może i trzeba je prać, ale zatrzymają każdą zupę, zanim małe rączki dziecka pomogą w rozmazaniu plamy. Dobrze sprawdzają się również te z kieszonką, ale zazwyczaj występują w większych wersjach i nie zawsze będą dopasowane do młodszych dzieci. Śliniaczki z rękawami to idealne rozwiązanie dla dzieci, które lubią czerpać radość z jedzenia całym ciałem, angażując do tego całą buzię i obie rączki. Choć warto zaznaczyć, że nie każde dziecko lubi być ubierane do jedzenia, więc jeśli tradycyjny śliniak jest już kłopotliwy w założeniu, to ten z rękawami może okazać się nie do zaakceptowania.  Żadnych konkretnych propozycji Wam nie podam, u nas do dziś jest ich kilka, co najważniejsze, po prostu nie przepłacajcie, dość szybko tracą swój żywot.

Na koniec, krótka informacja o materiałach, z których powinny być wykonane wszelkie przedmioty do nauki jedzenia dla dzieci.

Materiały, z których są wykonane przedmioty do karmienia dzieci powinny być bezpieczne i nietoksyczne. Większość producentów posiada wszystkie odpowiednie certyfikaty, a na opakowaniach umieszczone są odpowiednie emblematy, chociażby najpopularniejszy BPA Free czyli, że nie zawiera szkodliwego bisfenolu A. Jednak przezorny zawsze ubezpieczony. Każdy produkt poza opisem powinien posiadać również specjalne tłoczenie, w przypadku produktów  z tworzywa sztucznego powinien to być trójkąt z oznaczeniem 05-PP. Oczywiście, wersje szklane czy bambusowe, posiadają inne oznaczenia. Ponad to pamiętajcie, że tego rodzaju produkty powinny posiadać oryginalne opakowanie (szczególnie w przypadku zakupu butelek do karmienia i smoczków).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: