Wybór podstawowych przedmiotów, które są konieczne do nauki jedzenia sądzę, że mamy już za sobą. Teraz trochę o gadżetach, które sprawdzają się zarówno w domu, jak i podróży, a nie koniecznie są Wam niezbędne. To rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, a także przydają się już również dla dzieci starszych.

Mamo, tato chce mi się pić!

Zacznę od dwóch gadżetów, które przypadną do gustu zarówno przedszkolakowi jak i nieco większemu dziecku. Doskonałe w podróży! Termbutelka i „kartonik” wielokrotnego użytku. Pojemnik termiczny to świetna sprawa chociażby na dłuższym spacerze, w niekoniecznie upalny dzień. Tego typu pojemniki, utrzymują temperaturę płynów przez dłuższy czas, a do tego mieszczą się w małych rączkach. Oczywiście, możecie powiedzieć, że klasyczny termos też jest super i przyznam Wam rację. Ale warto zwrócić uwagę na te dedykowane specjalnie dla małych odkrywców. Dostępne są w kilkunastu wersjach, ze słomką czy z tradycyjnym ustnikiem, o różnych pojemnościach, nieprzekraczających zazwyczaj 300 ml. Co ważne, można je doposażyć w różne końcówki zarówno dla malucha w formie bidonu, jak i większego dziecka, które doskonale radzi sobie z klasycznym ustnikiem. Pokryte są specjalnego rodzaju tworzywem, najczęściej silikonem, dzięki któremu nie wyślizgują się łatwo z ręki.

Kolejna propozycja to bidon ze słomką, który różni się od powszechnie dostępnych na rynku tym, że nie przecieka i jest bardzo wytrzymały (jak zapewniają zadowoleni użytkownicy, a także producent). Do tego jest w kształcie „kartonika”, dzięki czemu może przypaść do gustu także większym dzieciom. Powiecie – sam kształt to nie wszystko. A ja uważam, że w przypadku miłośników tzw. soczków z kartonika, to wspaniała alternatywa. Dodajecie owoce i zalewacie wodą, a bidon spełnia magiczną strategię. Mniej cukru w diecie dziecka, to do mnie przemawia, jeśli wszystkie inne sposoby zawodzą. Dodatkowym atutem są nakładki chłodzące, które świetnie sprawdzają się w upalne dni czy podczas długiej podróży w samochodzie.

Małe, co nie co

Sama w to nie wierzyłam, ale szybko się przekonałam, że dzieci chcą być samodzielne i do tego jeszcze szybciej się uczą. To rozwiązanie dobre zarówno dla bardzo pedantycznych mam, które nie chcą w kółko sprzątać rozsypanego jedzenia, jak i dzieci, które nie do końca panują nad swoimi przekąskami. Gadżet genialny ze względu na przykrywkę, dzięki której to, co ma pozostać w środku nie jest rozrzucone wokół, a dziecko samodzielnie częstuje się zamkniętymi w nim smakołykami. Co ważne to proste rozwiązanie samo w sobie nie tylko ogranicza nam sprzątanie, ale rozwija motorykę dziecka. Dodatkowo, angażuje uwagę na nieco dłuższą chwilę.

Domowy mus w saszetce? Czemu nie!

Musy w saszetkach, to hit, który pojawił się na rynku i raczej z niego nie zniknie. Nie znam nikogo, kto ani razu nie spróbował sam, lub nie podał swojemu dziecku przekąski w takiej formie. Musy, jogurty, przeciery – producenci tylko się prześcigają w tym, co jeszcze można zamknąć w tego typu opakowaniu. Jest sporo zalet takiego opakowania, a jedna wada – są jednokrotnego użytku. Dlatego i na to jest fenomenalne rozwiązanie. To Ty decydujesz, co schowasz do tego typu saszetki, jakie smaki skomponujesz i gdzie zabierzesz. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia. Mycie nie stanowi większego problemu, pod warunkiem, że nie będą to produkty silnie barwiące, np. przecier z marchwi z kurkumą. Można myć je w zmywarce czy wyparzać gorącą wodą. Dla mnie rewelacja!

1. Termobutelki PURA 

2. Kubek kartonik Drink in the box 

3. Kubek niewysypek UBBI 

4. Kubek niewysypek SKIP HOP 

5. Zestaw saszetek i łyżeczek do karmienia DoddleBags 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: